Marta Lewandowska
wrzucono 4 tygodnie temu
zaktualizowano tydzień temu
Roczne dziecko jest w momencie ogromnej zmiany. Jeszcze niedawno głównie leżało i obserwowało świat, a teraz chodzi, wspina się, zagląda w każdą szufladę i testuje wszystko, co wpadnie mu w ręce. To właśnie na tym etapie rodzice najczęściej zaczynają interesować się zabawkami sensorycznymi.
Tylko że pod hasłem „sensoryczne” kryje się dziś prawie wszystko. Migające stoliki, grające kostki, plastikowe panele z przyciskami. Problem w tym, że nie każda zabawka opisana w ten sposób rzeczywiście wspiera rozwój.
W tym poradniku chcę pokazać, jak patrzeć na zabawki sensoryczne z perspektywy codziennego życia z roczniakiem. Bez marketingowych obietnic, za to z praktycznym podejściem.
Co tak naprawdę rozwija roczne dziecko

W wieku około roku dziecko przede wszystkim uczy się przez działanie. Nie przez patrzenie, nie przez słuchanie, tylko przez dotykanie, przekładanie, wciskanie, otwieranie i zamykanie.
To jest moment, w którym ogromną rolę odgrywają dłonie. Dziecko ćwiczy chwyt, próbuje łapać drobne elementy, sprawdza, co się stanie, gdy coś naciśnie mocniej albo lżej. Odkrywa zależność między swoim ruchem a efektem.
Dobra zabawka sensoryczna powinna to wspierać. Nie chodzi o to, żeby robiła jak najwięcej, tylko żeby pozwalała dziecku coś zrobić samodzielnie.
Jeśli zabawka po naciśnięciu jednego przycisku gra piosenkę przez minutę, to roczniak w zasadzie tylko słucha. Jeśli musi coś przesunąć, wcisnąć, dopasować, wtedy pracuje ręką i głową jednocześnie.
Dlaczego mniej często znaczy więcej

Z naszych obserwacji wynika, że najbardziej „rozbudowane” zabawki często nudzą się najszybciej. Przez pierwsze dwa dni są ekscytujące, bo świecą i wydają dźwięki. Potem lądują w kącie.
Proste zabawki z różnymi fakturami, elementami do wciskania czy przekładania wracają do łask co kilka dni. Dziecko odkrywa je na nowo, używa w inny sposób, sprawdza coś kolejny raz.
Roczniak nie potrzebuje 10 funkcji w jednym przedmiocie. Potrzebuje czegoś, co da się zrozumieć i nad czym można mieć kontrolę.
To bardzo ważne słowo: kontrola. Dziecko chce czuć, że to ono decyduje, co się dzieje. Wciska i coś wyskakuje. Przesuwa i coś się otwiera. To buduje poczucie sprawczości.
Na co patrzeć przy wyborze zabawki sensorycznej

Pierwsza rzecz to faktura. Jeśli bierzesz zabawkę do ręki i czujesz różnicę między elementami, to dobry znak. Gładkie, miękkie, lekko chropowate fragmenty dają dziecku różne bodźce. To ważne dla rozwoju czucia.
Druga rzecz to opór. Roczne dziecko potrzebuje lekkiego oporu przy wciskaniu czy przesuwaniu. Zbyt łatwe elementy nie uczą niczego, zbyt trudne powodują frustrację.
Trzecia rzecz to poziom hałasu. To temat, który często jest bagatelizowany. Zbyt głośne i agresywne dźwięki mogą przebodźcować dziecko. Jeśli po zabawie maluch jest wyraźnie rozdrażniony albo trudniej mu zasnąć, warto przyjrzeć się zabawkom.
Dobra zabawka sensoryczna nie musi wydawać żadnych dźwięków. Czasem cisza sprzyja skupieniu.
Ile zabawek to rozsądna liczba

Bardzo często problemem nie jest jakość zabawek, tylko ich ilość. Roczne dziecko, które ma przed sobą dziesięć różnych przedmiotów, przeskakuje z jednego na drugi. Nie zdąży się skupić.
W praktyce lepiej sprawdza się rotacja. Kilka zabawek dostępnych przez kilka dni, potem zmiana. Dziecko ma wtedy szansę naprawdę się zaangażować.
Czasem wystarczy schować część rzeczy na tydzień, żeby po powrocie były znów interesujące.
Najczęstsze błędy rodziców
Jednym z częstszych błędów jest kupowanie zabawki tylko dlatego, że jest oznaczona jako sensoryczna. To słowo stało się modne, ale nie zawsze idzie za nim realna wartość.
Drugi błąd to wybieranie najbardziej kolorowej i świecącej opcji w sklepie. To, co przyciąga uwagę dorosłego, nie zawsze służy dziecku.
Trzeci to zbyt szybkie uznanie, że zabawka się nie sprawdziła. Roczne dziecko czasem potrzebuje kilku dni, żeby coś zrozumieć. Warto pokazać, jak działa, usiąść obok i pobawić się razem.
Wspólna zabawa ma większe znaczenie niż sama zabawka

Najlepsza zabawka sensoryczna nie zastąpi obecności rodzica. To, że siedzisz obok i pokazujesz, że coś można wcisnąć, że coś się otwiera, że klocek można włożyć do środka, ma ogromne znaczenie.
Dziecko uczy się przez naśladowanie. Jeśli widzi Twoje zainteresowanie, samo też będzie bardziej zaangażowane.
Zdarza się, że najprostsze przedmioty domowe, jak drewniana łyżka czy plastikowe pudełko z pokrywką, dają więcej radości niż drogie zestawy.
Jak rozpoznać, że zabawka naprawdę działa

Nie chodzi o to, że dziecko bawi się nią przez godzinę bez przerwy. Bardziej o to, że do niej wraca. Że próbuje różnych sposobów użycia. Że nie jest po zabawie nadmiernie pobudzone.
Jeśli po kilku dniach zabawka leży nietknięta, prawdopodobnie była zbyt skomplikowana albo zbyt mało angażująca.
Wnioski
Zabawki sensoryczne dla rocznego dziecka nie muszą być skomplikowane ani drogie. Najważniejsze, żeby dawały możliwość działania, różnorodność dotyku i poczucie sprawczości.
Im mniej hałasu i przesady, tym lepiej. Roczne dziecko potrzebuje prostych bodźców, powtarzalności i czasu na odkrywanie.
Zanim kupisz kolejną „rozwojową” zabawkę, warto zadać sobie jedno pytanie: czy moje dziecko będzie mogło z nią coś zrobić, czy tylko ją oglądać.

